PODRÓŻE Z NIETOLERANCJĄ HISTAMINY - JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO WYJAZDU

PODRÓŻE Z NIETOLERANCJĄ HISTAMINY - JAK PRZYGOTOWAĆ SIĘ DO WYJAZDU

Nietolerancja histaminy jest sporym wyzwaniem w codziennym funkcjonowaniu, a jeszcze większym, gdy planujemy podróż. Z podróżą związanych jest wiele zmian, które w bardzo szybkim tempie mogą doprowadzić do przelania się naszego „wiadra histaminowego” i wywołać lub zaostrzyć niepożądane uwarunkowane od histaminy dolegliwości. Do najczęstszych triggerów należą:

  • zmęczenie spowodowane długimi godzinami, a nawet dniami w podróży
  • przesunięcia czasu (np. Jetlag)
  • dźwiganie bagażu
  • zmiana codziennego rytmu
  • zmiana godzin, warunków snu, co może wpływać na jakość snu
  • nowe otoczenie z innym klimatem, zapachami, materiałami, środkami czyszczącymi i higienicznymi (te ostatnie warto zabrać ze sobą)
  • inne jedzenie (np. jedzenie w krajach południowych jest z reguły wysokohistaminowe)
  • ograniczony dostęp do opieki medycznej, w szczególności, gdy istnieje bariera językowa.

Ta lista potencjalnych zagrożeń niejednokrotnie odbiera nam chęć podróżowania i sprawia, że wolimy pozostać w domu. A wystarczy się do tej podróży po prostu przygotować i dokładnie ją zaplanować i jedyne z czego musimy często zrezygnować, to wypady spontaniczne. W dzisiejszym wpisie przedstawię Wam kilka porad, które dobrze byłoby rozważyć przed planowaną podróżą, szczególnie, gdy temat nietolerancji histaminy jest dla Was stosunkowo nowy.

CEL PODRÓŻY

Choć często marzy nam się słońce i gorący piasek, to musimy pamiętać, że wraz ze wzrostem temperatury i ilością słońca nasze komórki tuczne stają się coraz bardziej aktywne i uwalniają większe ilości histaminy. Dlatego też powinniśmy raczej spoglądać na cele wakacyjne z bardziej umiarkowanym klimatem, takie jak: Europa Północna (Norwegia, Szwecja), Wielka Brytania (Irlandia, Szkocja), Alpy (Austria, Niemcy, Szwajcaria), wybrzeża we Francji (w Bretanii i Normandii). Zdecydowanie rzadziej ekstremalne upały bywają także w kraju Basków (północna Hiszpania), nad węgierskim Balatonem, czy na Maderze. Zawsze powinniśmy wybierać miejsca w cieniu, a nie w pełnym słońcu, pamiętać o nakryciu głowy, okularach przeciwsłonecznych, kremach UV, a w czasie największego słońca udać się na sjestę do hotelu lub apartamentu. To samo tyczy się wyjazdów zimowych. Długie przebywanie w niskich temperaturach może zaostrzyć objawy, bo komórki tuczne nie lubią skrajności. Dlatego też przebywanie w saunie po dniu spędzonym na stoku, a potem prysznic w zimnej wodzie raczej nie przyniesie nam oczekiwanego odprężenia.

ZAKWATEROWANIE

Od momentu domniemanej diagnozy zrezygnowaliśmy z hoteli na rzecz apartamentów wakacyjnych, których niewątpliwym atutem jest wyposażona kuchnia, lodówka i piekarnik (w moim przypadku niezbędny). Tym sposobem przywiezione czy zakupione na miejscu produkty mogę odpowiednio przechowywać i samodzielnie przygotowywać posiłki unikając przykrych niespodzianek. Łatwym staje się także przygotowanie prowiantu na całodzienne wycieczki.

PODRÓŻ

Najlepszym rozwiązaniem jest podróż własnym samochodem. Ilość miejsca, jaką mamy do dyspozycji umożliwia nam zabranie odpowiedniej ilości jedzenia nie tylko na czas podróży, ale również do przygotowania posiłków na miejscu. Dodatkowym atutem jest możliwość podłączenia w aucie przenośnej lodówki, która umożliwi właściwe przechowywanie przewożonych produktów. Takiego udogodnienia nie będziemy już mieli podczas podróży pociągiem i samolotem. W przypadku drugiej opcji warto wcześniej dopytać u przewoźnika, jakie produkty jak opakowane wolno nam wnieść na pokład samolotu i jakie wolno nam nadać w bagażu, aby odprawa i kontrola przebiegły bez zbędnego stresu.

PROWIANT NA DROGĘ

Uczucie głodu może wesprzeć wyrzut histaminy, a także spowodować, że stracimy silną wolę i sięgniemy po gotowy posiłek przygotowany przez linie lotnicze, po coś w Warsie, na stacji benzynowej, lotnisku, w schronisku na górskim szlaku. Niestety każda z wymienionych opcji nie jest dla nas dobra i może doprowadzić do niepotrzebnego szoku histaminowego. Dlatego też przygotowując się do podróży powinniśmy bardzo starannie przemyśleć i zaplanować swój prowiant. Najlepsze będą potrawy wegańskie, ewentualnie wegetariańskie, gdyż zawierają one mniej tworzących histaminę bakterii. Zrezygnować powinniśmy z produktów mlecznych, rybnych i mięsnych, w których poziom histaminy rośnie dość szybko. Potrawę po przygotowaniu schładzamy, a następnie zamykamy szczelnie w pojemniku (u mnie szklane od IKEA). Podczas transportu przechowujemy je najlepiej w przenośnej lodówce. Potrawę po przygotowaniu możemy również umieścić w termosie, w którym teoretycznie może być bezpiecznie przechowywana do 24 godzin. U mnie są to najczęściej:

  • w porze zimowej: owsianka na ciepło, jesienny gulasz niskohistaminowy(przepis na fb), gulasz z boczniaków (ten jednak zjadam w trakcie drogi w pierwszej kolejności)
  • w porze letniej: kasza jaglana z grillowanymi warzywami, ze szparagami, z warzywami w słodkim sosie na bazie sosu a'la sojowego, zielona sałata z granatem, ogórkiem, papryką, do której tuż przed zjedzeniem dorzucam mozzarellę i całość polewam przygotowanym dressingiem na bazie Verjusa i BIO ziół do sałatki
  • zawsze zabieram swoje kanapki z pasztetem roślinnym, pastą paprykową, serem żółtym, serkiem kozim, a do nich warzywa
  • polecam „rosołek to go”
  • jako przekąskę jabłka, winogrona, mogą być borówki, naleśniki z dozwoloną konfiturą, BIO chrupki chlebek kasztanowy, BIO wafle ryżowe, chlebek owocowy, mieszankę orzechowo-owocową, własne ciasteczkabiałą czekoladę z Quinoa

Tak przygotowana nigdy nie mam problemu z uczuciem głodu, zjadam posiłek z resztą rodziny i nie ulegam pokusom.

JEDZENIE NA MIEJSCU

Przed planowaną podróżą sprawdzam możliwości zakupów na miejscu: czy w pobliżu jest np. Rossmann, dobrze zaopatrzone sklepy spożywcze, możliwość zakupu świeżych owoców i warzyw. Poza tym mam listę produktów, które zawsze ze sobą zabieram, abym mogła samodzielnie przygotować posiłki. Do moich "must have" należą:

Dodając do wymienionych produktów na bieżąco kupowane świeże warzywa i owoce, jestem w stanie w krótkim czasie przygotować smaczny wartościowy posiłek nie skazując się na przykre dolegliwości czy monotonię hotelowej kuchni (ziemniaki, ryż, dozwolone warzywa). Może sporo tego, ale od kilku lat wyjeżdżamy na 2 tygodnie, a moja rodzina często je razem ze mną.

JEDZENIE W HOTELU, RESTAURACJACH, STREET-FOOD

Choć jedzenie jest częścią kultury kraju, do którego się wybieramy, to niestety pozostaje ono dla nas tematem tabu. Istnieją już hotele uwzględniające alergie, nietolerancje i napawa to nadzieją, choć hotele dla osób z nh są raczej niepewną i mało realną perspektywą. To co możemy zrobić, to przed planowaną podróżą porozmawiać z kierownictwem hotelu na temat własnych życzeń / wymogów żywieniowych, aby wiedzieć zawczasu czego możemy się spodziewać na miejscu. Jeśli nasze życzenia już we wstępnej rozmowie będą negowane lub jeśli nasze zapytanie pozostanie bez odpowiedzi, wtedy lepiej zadbać o siebie samemu. Pytajmy zawsze o użyte przyprawy, bo w przypadku nh nawet sól ma znaczenie. Dla mnie chyba największym zaskoczeniem był fakt, że większość sprzedawanych frytek zawiera gluten, a poza tym smażone są najczęściej w oleju słonecznikowym, który przy nh i tak nie jest wskazany. A co możemy zamówić w restauracji?

  • pstrąga i inną dozwoloną rybę w wersji sauté – najlepiej z pieca lub grillowaną, doprawioną tylko solą (powinna być niejodowana!). Właśnie taką udało mi się znaleźć podczas ostatnich wakacji:)
  • steki wołowe również zawierające tylko dozwolone przyprawy
  • grillowaną pierś z kurczaka
  • frytki, o ile są bez ekstraktu drożdżowego, glutaminianu i smażone w oleju rzepakowym
  • sałatę z dozwolonymi dodatkami (może np. z łososiem), którą możemy polać własnym dressingiem (zawsze noszę ze sobą)
  • ryż, ziemniaki z wody, kluski śląskie (w moim przypadku mogą zawierać tylko mąkę ziemniaczaną) 
  • mozzarellę, zamiast pomidorów możemy poprosić o ogórki, polaną oliwą z oliwek. Do tego mam swoje pieczywo
  • spaghetti aglio e olio – u mnie z makaronem bezglutenowym

Może u Was lista jest bardziej obszerna, ale ja niestety muszę jeszcze uwzględniać nietolerancję glutenu:( Jeśli dla kogoś z Was problemem jest bariera językowa warto przed wyjazdem przygotować sobie kartę alergika, na której wypiszecie produkty, składniki, wywołujące u Was najcięższe dolegliwości. Tak przygotowaną kartę można okazać w hotelu, restauracji mając pewność, że zostaliśmy poprawnie zrozumiani.

Z jedzenia ulicznego powinniśmy całkowicie zrezygnować, gdy nie mamy pewności co do higieny przygotowywanych posiłków oraz sposobu i czasu przechowywania produktów

PICIE

Głównym napojem powinna być woda, którą powinniśmy mieć zawsze przy sobie. Po pierwsze wypłukuje ona histaminę, a po drugie odwodnienie może nasilać objawy nietolerancji. Z soków w hotelu lepiej zrezygnować, gdyż mogą one zawierać różne dodatki. Dozwolone są smoothie przygotowane na świeżo z dozwolonych składników. A co, jeśli chcemy poczuć wakacyjny vibe i razem z przyjaciółmi spędzić wieczór przy lampce wina? Wtedy możemy sięgnąć po:

  • białe wino z wodą gazowaną (w proporcji 1:1)
  • czysty alkohol taki jak wódka, sznaps, gin (uwaga na wersje owocowe i aromaty!)
  • piwa dolnej fermentacji, takie jak; Pils, piwo jasne (Helles), piwo czarne (Schwarzbier) typu lager
  • piwo Lammsbräu BIO glutenfrei uchodzi za piwo niskohistaminowe

Warto wiedzieć, że istnieje kilka strategii, które pozwalają podkręcić naszą tolerancję wyżej wymienionego alkoholu:

  • pij zawsze dodatkowo dużo wody
  • przed i po konsumpcji alkoholu trzymaj restrykcyjną dietę niskohistaminową, aby odciążyć organizm
  • nie pij na głodny żołądek
  • pij małe ilości i uważnie obserwuj swój organizm
  • po konsumpcji alkoholu zażyj witaminę C, gdyż alkohol uchodzi za jej killera

ODPOCZYNEK

Wysiłek, zbytnie obciążenie organizmu wywołują stres, a tym samym uwalnianie histaminy. Zwiedzanie miast, czy całodzienne wędrówki potrafią być wymagające i dlatego ważnym jest regularne robienie przerw. Dobrze jest również tak zaplanować urlop, aby poprzedzał go i kończył również dzień wolny. Urlop powinien trwać optymalnie 10-14 dni, choć nie zawsze możemy sobie na taki z różnych względów pozwolić. Wtedy jednak mamy czas i na aklimatyzację i na odpoczynek.

WSPARCIE MEDYCZNE

Przed wyjazdem należy również zadbać o odpowiednie ubezpieczenie (w przypadku podróży za granicę) i wystarczającą ilość lekarstw, które mogą być wsparciem podczas wakacyjnego wyrzutu histaminy:

  • leki antyhistaminowe, również te naturalne – pomagają zmniejszyć objawy nagłej reakcji. Sposób dawkowania należy omówić przed wyjazdem z lekarzem
  • enzym DAO – pomocny przy niskim poziomie diaminooksydazy. Powinien być przyjmowany na 20 minut przed planowanym posiłkiem, aby ułatwić trawienie i zminimalizować ewentualne objawy
  • probiotyki – dobrze dobrane wspomagają produkcję DAO. Powinny być przyjmowane przed i w trakcie wyjazdu, aby poprzez utrzymanie równowagi w mikrobiomie jelit zredukować objawy nietolerancji 
  • suplementy diety – witamina C pomaga w rozkładzie histaminy, witamina B6 wspomaga aktywność DAO, magnez łagodzi stres, co jest szczególnie przydatne podczas podróży
  • warto zabrać również listę dozwolonych / zabronionych leków, o których pisałam w tym blogu https://bezhistaminy.pl/pl/n/20

Podsumowując myślę, że tak przygotowani jesteśmy w stanie nie przetrwać urlop z nh, ale faktycznie wypocząć, czego wszystkim Wam życzę😊